Bardzo nie lubię czekać w długich kolejkach sklepowych. Nikt nie lubi. Ale gdyby nie jedna długalachna kolejka, pewnie nie natknęłabym się na ten fantastyczny przepis. Widząc przed sobą pokaźną liczbę konsumentów czekających na swoją kolej do kasy chwyciłam jakiś magazyn kulinarny i zaczęłam wizualnie pochłaniać coraz to bardziej apetyczne przepisy. Swoją drogą, co za fantastyczny pomysł aby ustawić przy kasach stoisko z prasą!
Tak znalazłam przepis na cebulki faszerowane soczewicą. Prosty i efektowny przepis, czyli to co lubię najbardziej :)
Dodatkowo, mniej więcej w tym samym czasie dostałam propozycję współpracy barterowej. Jak to zwykle bywa, firma zaproponowała swoje produkty, które miałabym użyć w mojej kuchni. Zdarzało mi się już dostawać tego typu propozycje, ale po raz pierwszy się zgodziłam. W dodatku z wielką przyjemnością!
Firmą, z którą tak chętnie postanowiłam współpracować to firma
Sery Polskie.
Już rozumiecie mój zachwyt?
Tak, jestem wielką fanką każdego rodzaju sera, a na na widok tych najbardziej nietuzinkowych cieknie mi ślinka. Nic więc dziwnego, że mając możliwość wybrania 3 gatunków sera w
sklepie internetowym, wybrałam te, których nigdy wcześniej nie jadłam i które wydały mi się wyzwaniem kulinarnym. Wybór był ciężki, ponieważ wszystkie serki są wyjątkowe, a świadomość, że są produkowane w małych gospodarstwach z wielką pasją nie ułatwiała mi wyboru. Ostatecznie udało mi się podjąć decyzję i oto one:
ser Grądzki, Frontiera Blue owcza i Kozia Chałwa.
Kiedy dostałam paczkę od firmy
Sery Polskie, wiedziałam dokładnie do czego użyję jeden z tych przecudnych serów. Do faszerowanych cebulek użyłam sera
Frontiera Blue owcza. Jest to ser z surowego mleka owczego, który króluje na rynku dopiero od sześciu lat, ale moje serce podbił już przy pierwszym poznaniu. Wyrazisty, pikantny i słony. Genialny!