Hummus na Halloween?
Czemu nie?
Naoglądałam się przepięknych przepisów w sieci jak na przykład Tort czekoladowo - dyniowy i już od samego oglądania zdjęć pociekła mi ślinka. Halloweenowy wir jednak mnie nie pochłonął. Mogłabym wymyślić przepis i zwieńczyć go mniej lub bardziej "strasznymi" dekoracjami, jednak bloga prowadzę z wielką pasją i tworzenie czegokolwiek na siłę nie jest mi na rękę.
Przygotowałam natomiast pyszny hummus z orzechami włoskimi, który póki co uważam za najgenialniejszą wariację hummusu jaką jadłam.
Nie poczęstuję nim przebranych dzieciaków pukających do drzwi w celu powiększenia swoich słodkich zasobów i bardzo dobrze! Więcej dla mnie;)
O zaletach samej ciecierzycy nie będę się rozpisywać. Jest po prostu zdrowa! Już ją wykorzystywałam przy placku z ciecierzycy, a podstawowy przepis na hummus znajdziecie tutaj.
31 października 2012
28 października 2012
Rolada ze szpinakiem, wędzonym łososiem i serkiem chrzanowym
Rolada ze szpinakiem, wędzonym łososiem i serkiem chrzanowym to przepis szybki, prosty i bardzo efektowny, dlatego idealnie nadaje się na przyjęcia:) Przepis dostałam od swojej kosmetyczki i podejrzewam, że już wielu z Was go próbowało:) Mnie zauroczył kolorystyką i oczywiście smakiem!:) Pycha!
Jeśli nie przepadacie za chrzanowym serkiem, możecie użyć śmietankowego. Jeśli natomiast nie macie chrzanowego w lodówce, wymieszajcie po prostu śmietankowy z chrzanem:)
Przy okazji zachęcam Was do głosowania na inny mój przepis (tutaj) biorący udział w konkursie "Kulinarny Blog 2012"
Jeśli nie przepadacie za chrzanowym serkiem, możecie użyć śmietankowego. Jeśli natomiast nie macie chrzanowego w lodówce, wymieszajcie po prostu śmietankowy z chrzanem:)
Przy okazji zachęcam Was do głosowania na inny mój przepis (tutaj) biorący udział w konkursie "Kulinarny Blog 2012"
24 października 2012
Pizzeria Johni Beconi w Koninie - recenzja
Konin pizzeriami stoi! Jest ich sporo jak na osiemdziesięciotysięczne miasto. Najświeższą z nich jest Pizzeria Johni Beconi i tam właśnie udałam się zaraz po powrocie z Poznania.
Johni Beconi to całkiem nowa sieć pizzerii w Polsce, a sama nazwa wzbudziła we mnie ogromną sympatię:)
Johni Beconi to całkiem nowa sieć pizzerii w Polsce, a sama nazwa wzbudziła we mnie ogromną sympatię:)
Na wstępie muszę trochę ponarzekać na dojazd. Komunikacją miejską i dla uprzywilejowanych konsumentów z sąsiedztwa - bomba! Natomiast dla jeżdżących czterema kółkami już trochę gorzej. Mały i raczej prowizoryczny parking, a także niefortunne miejsce na włączanie się do ruchu są nieco uciążliwymi elementami, aczkolwiek nie na tyle, aby zrezygnować z wizyty.
Wystrój lokalu nie powalił mnie na kolana, ale muszę zaznaczyć, że jako architekt mam spore wymagania. Oprócz tego, że wnętrze nie wzbudziło we mnie żadnego "łał", zwróciłam uwagę na parę fajnych elementów. Cegła na ścianie zawsze tworzy niesamowity klimat w lokalu, tym bardziej w towarzystwie sporego pieca do pieczenia pizzy:) Jeśli ktoś lubi industrialne klimaty, (ja lubię!) ucieszy go widoczna wentylacja mechaniczna. Na pochwałę zasługują również wygodne kanapy, które nie są wcale częstym wyposażeniem w pizzeriach! I dużo przestrzeni! Klimat dopełnia fajny outfit kelnerek, ubranych w czarno-białe uniformy z krawatem, szelkami i kapeluszem na głowie.
Ale do rzeczy! Co jest najważniejsze w pizzy? Oczywiście ciasto! Nie będę rozstrzygać odwiecznego sporu między fanami cienkiego bądź grubego ciasta. Szczerzę mówiąc, myślę, że zwolennicy obu grup byliby zadowoleni jedząc pizze Johni Beconi. Spód jest cienki (ale nie ekstremalnie cienki) i dobrze wypieczony, a brzegi grube i puszyste:) Byłam pozytywnie zaskoczona jakością i smakiem ciasta pizzerii, o której wcześniej nic nie słyszałam.
Składniki na pizzy są rozłożone bardzo równomiernie i każdy slice (kawałek) ma wszytskiego po trochu:) Nie wiem jak bardzo zwracacie uwagę na rozłożenie składników na pizzy, ale ja nie znoszę bałaganu i choćby jednego wybrakowanego trójkąta:P
Moją uwagę przykuły również zabawne menu z przeróżnymi pizzami takimi jak "podpucha", "kryzys" czy "meksykańska wtyka", a to dopiero początek;)
Jako, że pizzeria w Koninie działa dopiero od października, nie ma jeszcze pełnego menu. Na makarony i alkohol;) trzeba poczekać, a póki co zadowolić się sałatkami.
Ceny według mnie są bardzo atrakcyjne. Za pizzę o średnicy 35cm zapłaciłam 18zł, aby uściślić dodam, że była to meksykańska wtyka (sos, ser, salami, papryczka jalapeño, cebula, czosnek) i najadłam się jej połową!
Składniki na pizzy są rozłożone bardzo równomiernie i każdy slice (kawałek) ma wszytskiego po trochu:) Nie wiem jak bardzo zwracacie uwagę na rozłożenie składników na pizzy, ale ja nie znoszę bałaganu i choćby jednego wybrakowanego trójkąta:P
Moją uwagę przykuły również zabawne menu z przeróżnymi pizzami takimi jak "podpucha", "kryzys" czy "meksykańska wtyka", a to dopiero początek;)
Jako, że pizzeria w Koninie działa dopiero od października, nie ma jeszcze pełnego menu. Na makarony i alkohol;) trzeba poczekać, a póki co zadowolić się sałatkami.
Ceny według mnie są bardzo atrakcyjne. Za pizzę o średnicy 35cm zapłaciłam 18zł, aby uściślić dodam, że była to meksykańska wtyka (sos, ser, salami, papryczka jalapeño, cebula, czosnek) i najadłam się jej połową!
Reasumując...z czystym sumieniem polecam pizzerię Johni Beconi w Koninie:) Miła obsługa, atrakcyjne ceny i co najważniejsze pyszna pizza!
16 października 2012
Szybki chleb wielozbożowy z oliwkami na Światowy Dzień Chleba
Dziś Światowy Dzień Chleba, więc nie mogło się obyć bez tego pysznego składnika codzienności:)
Nie często robiłam chleb, ponieważ moje wcześniejsze próby kończyły się bardzo różnie:P Z braku doświadczenia, zwykle ślepo polegałam na przepisach znalezionych w sieci i to był chyba błąd. Nie twierdzę, że z przepisami było coś nie tak, tylko widocznie zabrakło mi intuicji, która jest bardzo potrzebna, nawet przy sprawdzonych przepisach:) Przepis w każdych rękach wychodzi nieco inaczej:)
Tym razem zabrałam się za pieczenie chleba o 1:00 w nocy w samej bieliźnie i może właśnie w takich okolicznościach chleb wychodzi najlepiej;) Dodałam swoje ulubione produkty, które akurat miałam w lodówce i jestem zachwycona efektem:) Mięciutki, wilgotny, pachnący i wyrazisty w smaku w pysznej chrupiącej skórce:) Mam nadzieję, że i Wam posmakuje:)
Chlebuś ma tak bogate wnętrze, że smakuje cudownie nawet z najskromniejszymi dodatkami.
Powyżej kilka moich ulubionych propozycji:)
Przepis bierze udział w konkursie "Kulinarny Blog 2012". Zachęcam Was wszystkich do głosowania:) KLIK
Nie często robiłam chleb, ponieważ moje wcześniejsze próby kończyły się bardzo różnie:P Z braku doświadczenia, zwykle ślepo polegałam na przepisach znalezionych w sieci i to był chyba błąd. Nie twierdzę, że z przepisami było coś nie tak, tylko widocznie zabrakło mi intuicji, która jest bardzo potrzebna, nawet przy sprawdzonych przepisach:) Przepis w każdych rękach wychodzi nieco inaczej:)
Tym razem zabrałam się za pieczenie chleba o 1:00 w nocy w samej bieliźnie i może właśnie w takich okolicznościach chleb wychodzi najlepiej;) Dodałam swoje ulubione produkty, które akurat miałam w lodówce i jestem zachwycona efektem:) Mięciutki, wilgotny, pachnący i wyrazisty w smaku w pysznej chrupiącej skórce:) Mam nadzieję, że i Wam posmakuje:)
Chlebuś ma tak bogate wnętrze, że smakuje cudownie nawet z najskromniejszymi dodatkami.
Powyżej kilka moich ulubionych propozycji:)
Przepis bierze udział w konkursie "Kulinarny Blog 2012". Zachęcam Was wszystkich do głosowania:) KLIK
14 października 2012
Rozgrzewająca jesienna zupa krem z marchewki i soczewicy
Latem nie jem zup bo jest za gorąco. Sama nie wiem dlaczego nie robię chłodników, więc pewnie "bo nie":P. Ale na myśl o gęstym kremie warzywnym i grzybowym z miejsca cieknie mi ślinka. Ostatnio za oknem coraz chłodniej, więc okoliczności są bardzo sprzyjające aby taką zupkę bądź krem sobie zaserwować:) Nie ma przecież niż bardziej rozgrzewającego niż micha gorącej zupy;) Przynajmniej wśród kulinarnych sposobów;D
W dodatku, nie jadam obiadów dwudaniowych, więc zupa, jako samodzielny posiłek, musi być sycąca. Pewnie dlatego jestem wierną fanką kremów, niekoniecznie zabielanych śmietaną!
Do połączenia marchewki z soczewicą zainspirował mnie przepis Maggie:)
Przepis jest nieco inny niż zwykle, ponieważ zamiast gotować marchewkę w bulionie, upiekłam ją wcześniej w foli. Dlaczego? Marchewka wieżo wyjęta z pieca pięknie pachnie i piekąc więcej sztuk można część wykorzystać jako dodatek do obiadu, a z części zrobić krem:)
Niestety padł mi dysk ze wszystkimi moimi zdjęciami, ale mam nadzieję, że pomiędzy rozpaczaniem uda mi się w szybkim czasie stworzyć nowe przepisy. Jeśli ktoś ma jakieś porady dotyczące samodzielnego odzyskiwania danych z dysku zewnętrznego, namiary na sprawdzonych informatyków, informacje dotyczące kosztów przywrócenia danych itp to proszę o kontakt:)
W dodatku, nie jadam obiadów dwudaniowych, więc zupa, jako samodzielny posiłek, musi być sycąca. Pewnie dlatego jestem wierną fanką kremów, niekoniecznie zabielanych śmietaną!
Do połączenia marchewki z soczewicą zainspirował mnie przepis Maggie:)
Przepis jest nieco inny niż zwykle, ponieważ zamiast gotować marchewkę w bulionie, upiekłam ją wcześniej w foli. Dlaczego? Marchewka wieżo wyjęta z pieca pięknie pachnie i piekąc więcej sztuk można część wykorzystać jako dodatek do obiadu, a z części zrobić krem:)
Niestety padł mi dysk ze wszystkimi moimi zdjęciami, ale mam nadzieję, że pomiędzy rozpaczaniem uda mi się w szybkim czasie stworzyć nowe przepisy. Jeśli ktoś ma jakieś porady dotyczące samodzielnego odzyskiwania danych z dysku zewnętrznego, namiary na sprawdzonych informatyków, informacje dotyczące kosztów przywrócenia danych itp to proszę o kontakt:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






